Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2018

#44 Daniel Cole "Szmaciana lalka"

Kiedy otrzymałam do ręki książkę, w której główny wątek dotyczy odnalezienia zwłok złożonych z członków sześciu różnych osób… No cóż, powiedzieć, że byłam zaintrygowana to niedopowiedzenie roku. Osobiście lubię na kartach powieści zbrodnie niebanalne i kiedy tylko trafiam na coś takiego, rzucam wszystko i zabieram się za lekturę. A jeśli dodać do tego fakt, że zabójca informuje policję nie tylko o nazwiskach swoich kolejnych ofiar, ale także o konkretnych datach, kiedy planuje tych ludzi zabić, to ledwie zerknę na taką powieść, a już ją zachłannie pochłaniam. Chyba że coś stanie temu na przeszkodzie, a w powieści Daniela Cole niestety takich rzeczy było sporo…
Autor otwiera swoją opowieść sceną z przeszłości. Jest rok 2010 i właśnie ma zostać ogłoszony wyrok w sprawie człowieka podejrzanego o mordowanie małoletnich dziewczynek. Kiedy ten zostaje uznany za niewinnego, policjant zwany Wolfem, który wierzył w winę oskarżonego, rzuca się na niego, chcąc go zabić. Zostaje jednak powstrzyman…

#43 Alek Rogoziński "Zbrodnia w wielkim mieście"

tudzież spójnik, który w zdaniach współrzędnie złożonych znaczy tyle co: a także, i, oraz Źródło: sjp.pl
„Tudzież” jest coraz popularniejszym zamiennikiem „i”, a ja jestem na to słowo szczególnie wyczulona. Nie rozumiem, dlaczego ludzie nadużywają tego wyrazu, a czytając „Zbrodnię w wielkim mieście” natknęłam się na niego tyle razy, że aż dziw bierze, że ani sam autor, ani redaktor i korektor tego nie wyłapali. Kłuje mnie to i mierzi.
No, to dałam swojemu wewnętrznemu gramatycznemu policjantowi się wyżyć, a teraz możemy przejść do recenzji. 
Joanna Chmielewska była moją pierwszą ulubioną autorką. To przez nią pokochałam kryminały i ta miłość pozostała po dziś dzień, choć obecnie preferuję „poważniejsze” klimaty. Zapewne głównie dlatego, że „królowa jest tylko jedna” i każde spotkanie z komediami kryminalnymi podpisanymi innym nazwiskiem po prostu mi nie odpowiadało. Zawsze czegoś mi brakowało i podczas takiej lektury stwierdzałam zwykle, że wolę to zostawić i jeszcze raz przeczytać „Wszysc…

#42 Zabójczy pocisk. Polska krew

„Zabójczy pocisk. Polska krew” to zbiór piętnastu opowiadań piętnastu polskich autorów. Informacja na okładce wskazuje także na piętnaście autentycznych spraw kryminalnych, na podstawie których owe opowiadania powstały, jednak tak naprawdę jest ich czternaście. Okazuje się bowiem, że Bartosz Szczygielski i Magda Stachula pisali o tej samej historii. Całe szczęście z innej perspektywy, zatem można poznać temat z dwóch stron. I właściwie aż dziw bierze, że nikt nie wykorzystał tego w promocji tej antologii…

Dzięki pierwszej części „Zabójczego pocisku” polubiłam opowiadania. Wcześniej jakoś mnie do nich nie ciągnęło. Tymczasem okazuje się, że jest to naprawdę fajny wypełniacz czasu pomiędzy powieściami albo ratunek, kiedy możemy lekturze poświęcić tylko chwilę i nie zabije nas ta niepewność „co będzie dalej”. 
Tak jak w przypadku poprzedniego zbioru, tak i tutaj mam swoich faworytów.
Zarzucono mi ostatnio, że w przypadku tego Pana nie można liczyć na mój obiektywizm. Przyznaję się bez bicia…