11/06/2018

#42 Zabójczy pocisk. Polska krew

„Zabójczy pocisk. Polska krew” to zbiór piętnastu opowiadań piętnastu polskich autorów. Informacja na okładce wskazuje także na piętnaście autentycznych spraw kryminalnych, na podstawie których owe opowiadania powstały, jednak tak naprawdę jest ich czternaście. Okazuje się bowiem, że Bartosz Szczygielski i Magda Stachula pisali o tej samej historii. Całe szczęście z innej perspektywy, zatem można poznać temat z dwóch stron. I właściwie aż dziw bierze, że nikt nie wykorzystał tego w promocji tej antologii…


Dzięki pierwszej części „Zabójczego pocisku” polubiłam opowiadania. Wcześniej jakoś mnie do nich nie ciągnęło. Tymczasem okazuje się, że jest to naprawdę fajny wypełniacz czasu pomiędzy powieściami albo ratunek, kiedy możemy lekturze poświęcić tylko chwilę i nie zabije nas ta niepewność „co będzie dalej”. 

Tak jak w przypadku poprzedniego zbioru, tak i tutaj mam swoich faworytów.

Zarzucono mi ostatnio, że w przypadku tego Pana nie można liczyć na mój obiektywizm. Przyznaję się bez bicia! Nie dość, że celowo w nazwie mojego bloga znajduje się słowo „subiektywnie”, to dawno temu już powiedziałam, że przeczytam wszystko, co ten człowiek napisze. 
Wszystko.
I tak, istnieje duże prawdopodobieństwo, że to „wszystko” będę chwalić.
Bo trudno inaczej, jeśli gołym okiem widać, że z tekstu na tekst jego warsztat jest coraz lepszy i czuć, że ten rozwój dopiero się zaczyna. 
„Styczna” jest moim zdaniem najlepszą z krótkich form spod jego pióra, jakie do tej pory miałam okazję czytać. Konstrukcja i odwrócona chronologia zdarzeń to majstersztyk, a ja nie mogę wyjść z podziwu.
Zatem drugi raz z rzędu królem „Zabójczego pocisku” zostaje dla mnie Bartosz Szczygielski.
Ale…
Oj tak, moi mili, jest „ale”!
Po piętach mu drepcze i "skrobie marchewki” Pan Maciej Siembieda, którego nigdy nie przestanę wychwalać za dojrzałość językową i niebywałą elokwencję. I przyznać muszę, że każda forma, w której Pan Maciej będzie pisał, zawsze będzie dla mnie za krótka! 

Na wyróżnienie zdecydowanie zasługuje tutaj również Krzysztof Bochus ze świetną „Czerwoną mgłą”, którą przekonał mnie, by sięgnąć po jego powieści.

Podobały mi się także opowiadania Grzegorza Kalinowskiego, Marty Matyszczak i Alka Rogozińskiego. 

Nie przebrnęłam za to przez tekst Żulczyka. Uważam, że pisanie o prymitywnych ludziach nie musi być tak samo prymitywne jak oni… Ale ponoć autor ma taki styl, więc przynajmniej przekonałam się, że jego twórczość nie jest dla mnie i nie podążę za modą „na Żulczyka”, która zaczyna się właśnie rodzić za sprawą serialu…


 ***


Co do książki jako całości mam tylko jedną uwagę.
No, dobra… dwie.
Przede wszystkim fajnie by było, gdyby została zachowana jakaś spójność i po każdym opowiadaniu pojawiła się informacja o sprawie, o której pisał autor. To naprawdę pozwala czytelnikowi trochę więcej zrozumieć.
Po drugie zaś… Przydałaby się odrobina redakcji. ;)

Niemniej bardzo Wam polecam, zwłaszcza jeśli nie czytaliście powieści któregoś z autorów, to dzięki tym opowiadaniom możecie poznać ich styl i zdecydować, czy piszą właśnie dla Was. 

Nie mogłabym również nie przypomnieć, że kupując tę książkę wpieracie Stowarzyszenie „SOS Wioski Dziecięce w Polsce”, a jak wiadomo: dobry uczynek zawsze w cenie!





Tytuł: Zabójczy pocisk. Polska krew
Autor: Wielu
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 31 października 2018

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 la reine margot , Blogger