Przejdź do głównej zawartości

#79 Magda Knedler - Moje przyjaciółki z Ravensbrück

Magda Knedler Moje przyjaciółki z RavensbruckCzytałam te książkę trochę na raty, z różnych powodów, ale kiedy do niej wracałam, już od pierwszego słowa na kolejnej stronie wchodziłam w świat wykreowany przez autorkę. I poświęcałam mu swoją uwagę całkowicie. Bo Magda Knedler pisze tak, że nie da się jej czytać byle jak, na odwal, byle by dotrzeć do ostatniej kropki. Tutaj mamy takie nagromadzenie emocji przekazanych przez Knedler w taki sposób, że czytelnik czuje z nimi wszystko. Wstyd, rozpacz, nadzieję i rezygnację. 

Odnoszę wrażenie, że opisywanie fabuły „Przyjaciółek” mija się z celem. Dlaczego? Zrozumiecie, jak dotrzecie do końca tego tekstu.

Włosy stawały mi dęba, ciarki wędrowały wzdłuż kręgosłupa, łzy szkliły oczy, a serce wypełniał bezbrzeżny smutek. Tak jest zawsze, kiedy czytam o wydarzeniach, które miały miejsce podczas II WŚ, ale autorce udało się pokazać trochę inną ich stronę. Knedler wzięła na tapet obóz w Ravensbrück, o którym pewnie wiele osób nawet nie słyszało, a nie najczęściej opisywane Auschwitz, co już samo w sobie przyciąga czytelnika. Choć logiczne jest przecież, że jeden od drugiego nie mógł się zbyt wiele różnić. Ale to nie to najbardziej wyróżnia tę powieść spośród wielu innych o tej samej tematyce. Ani nie to, że wydarzenia przeplatają się ze współczesnością, bo to też przecież nie jest nic nowego. I choć pomysł podrzucenia spisanych wspomnień z obozu bohaterce współczesnej, która bez reszty poświęca swój czas na odkrycie, kim były opisane w manuskrypcie kobiety, jest bardzo dobrym zagraniem, to również nie to sprawia, że „Moje przyjaciółki z Ravensbrück” są powieścią wyjątkową. 

Na to bowiem wpływa coś innego. Autorce udało się uniknąć drobiazgowego opisywania bestialstwa, jakie miało wówczas miejsce. Owszem, książka nie jest tego pozbawiona, jest to przecież najważniejsza składowa dramatu, jakim była ta wojna, ale Knedler udało się stworzyć opowieść, w której zbrodnie, eksperymenty, tortury i gwałty nie przesłaniają czytelnikowi bohaterek. Ludzi. Z krwi i kości. Wyrazistość postaci, ich emocje, myśli, wspomnienia i pełne obaw nadzieje na przyszłość, a także zadawanie sobie pytania, czy jakakolwiek przyszłość jeszcze może nastąpić, są największą zaletą tej powieści. 

Magda Knedler ze zniewalającą delikatnością i subtelnością pokazuje czytelnikowi świat swoich bohaterek. Świat sprowadzony tylko do jednego: przetrwania.

„Przecież o to właśnie chodziło. O niepozostawanie obojętnym.”

I ja nie pozostaję obojętna. Ani wobec realistycznie oddanych wydarzeń, ani wobec ujmującego stylu autorki.

I jestem pewna, że kto sięgnie po tę powieść, zachwyci się nią tak samo jak ja.

Bo Magda Knedler nie opowiada historii. Magda Knedler opowiada emocje.

Magda Knedler Moje przyjaciółki z Ravensbruck


Moja ocena: 👍👍👍👍👍/5




Tytuł: Moje przyjaciółki z Ravensbrück
Autor: Magda Knedler
Wydawnictwo: Mando
Liczba stron: 432
Data wydania: 24 kwietnia 2019

Popularne posty z tego bloga

#78 Wojciech Chmielarz - Rana

Rok temu Wojciech Chmielarz popełnił „Żmijowisko”. Książkę nieco nieopatrznie określoną mianem thrillera, którym w rzeczywistości nie była. Powieść, którą można raczej sklasyfikować jako literaturę obyczajową z wątkiem kryminalnym. Choć książka niewątpliwie była sukcesem Chmielarza, wielu czytelnikom nie przypadła do gustu. Podejrzewam, że czytelnicy nastawieni na thriller mogli być po prostu rozczarowani, że owego thrillera nie otrzymali. W recenzjach można się natknąć na rożnego typu zarzuty wobec „Żmijowiska”, w tym na zbyt rozbudowane tło obyczajowe i bardzo dokładnie rozwiniętą psychologię bohaterów (sic!). Przyznaję, że mnie tym właśnie Chmielarz ujął, bowiem od literatury oczekuję czegoś więcej, niż „zabił, uciekł, złapali go”. „Żmijowisko” zmuszało do myślenia, do wczucia się w emocje bohaterów i zagłębienia się w skomplikowane relacje między nimi. Ale! Nie wszystkim każda książka musi się spodobać i jestem przekonana, że podobnie będzie z „Raną”. Jeśli więc nie podobało Wam s…

[Festiwal Kryminału Granda 2018] Moi idole nie są tacy, jak wasi idole.

Każdy z nas marzy o spotkaniu swojego idola. Kiedy byłam dzieciakiem, śniłam o spotkaniu swoich ulubionych autorów. Do dzisiaj ubolewam nad tym, że nigdy nie było mi dane spotkać Joanny Chmielewskiej, chociaż wiem, że byłam za młoda, żeby takie spotkanie niosło ze sobą coś więcej niż: „uwielbiam Pani książki!”. 
Dzisiaj mamy nieco inne czasy - zarówno pod względem sytuacji ekonomicznej, jak i transportu, a także kontaktu z pisarzami. Nie trzeba wysyłać listów do wydawnictwa, żeby coś powiedzieć ulubionemu autorowi. Dziś wystarczy włączyć Instagram czy Facebooka i wysłać wiadomość bezpośrednio do niego. I choć jest to już dużo, to nadal pozostaje pewien niedosyt. I zapewne dlatego właśnie ogromną popularnością cieszą się spotkania autorskie i wszelkiego rodzaju targi czy festiwale książkowe. Bo można być bliżej, zobaczyć człowieka ze zdjęcia z tylnej okładki na żywo, posłuchać go, a nawet zamienić z nim kilka słów. I choć na tego rodzaju zgromadzeniach zaopatrujemy się zwykle w ogromną …

[Głośno myślę...] Jak zarabiać na Instagramie... na naiwnych.

Na początek wyznanie:
Jestem uzależniona od Instagrama. 
Spędzam w aplikacji kilka godzin dziennie, przeglądając obrazki - w większości ładniejsze niźli brzydsze, bo algorytm już się nauczył mniej więcej, co mi się podoba. Lubię to. Jestem estetką i oglądanie ładnych rzeczy sprawia mi po prostu przyjemność.

Ale nie, nie będę pisać o tym, że internety przejęły świat i że warto wyjść czasem „do ludzi”, bo każdy mądry człowiek wie, że rzeczywistość jest lepsza, niż wirtualne i pozowane układanki. A jak nie wie i wierzy w to, że u każdego w domu zawsze jest czysto, wszyscy są zawsze na najlepszych wakacjach życia, a pieniądze same wpadają do portfela, to powinien poszukać pomocy, bo - nie daj Bóg - wpadnie w kompleksy i odechce mu się żyć.
Czy warto kupić ebook o tym, jak prowadzić konto na Instagramie?
Ja właśnie między innymi o tych pieniądzach tu chciałam. I o tym, jak w dzisiejszych czasach łatwo zarobić górę hajsu na naiwnych, którym się wydaje, że jak przeczytają ebooka jakiejś Kasi, Dże…