Przejdź do głównej zawartości

#80 Colleen Hoover - Coraz większy mrok

colleen hoover coraz wiekszy mrok
Najlepiej czyta się książki, wobec których nie ma się żadnych oczekiwań. Wiadomo, że człowiek zawsze ma nadzieję, że książka będzie jednak dobra, bo nikt przecież nie lubi po lekturze czuć, że zmarnował czas. Ale jeśli weźmie do ręki książkę na zasadzie: „a co mi tam, sprawdzę”, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że dany tytuł będzie mu się czytało lepiej, niż gdyby z góry nastawił się, że skoro inni mówią, że jest dobra, to może faktycznie tak jest. Osobiście jestem rozczarowana w przypadku 90% książek, o których przed przeczytaniem słyszałam same superlatywy. Właśnie dlatego, że się nastawiam na coś nieprzeciętnego. I zazwyczaj wychodzi klops. Bo przecież nie każdemu smakuje to samo, tak jak nie każdemu podoba się każda książka (poza wyjątkami w blogosferze, ale to temat raczej na felieton, niż wstęp do recenzji).

Coraz większy mrok - Colleen Hoover


I tak, biorąc do ręki „Coraz większy mrok” Colleen Hoover, nie oczekiwałam zupełnie niczego. Wiem, że autorka na codzień para się raczej literaturą obyczajową, a może nawet i romansem - trudno mi powiedzieć, nic innego spod jej pióra nie czytałam. Zaciekawiona byłam zatem hasłem „pierwszy thriller Colleen Hoover”. Ponieważ jestem z natury ciekawska, a już szczególnie, kiedy słyszę magiczne słowo „thriller”, stwierdziłam, że sprawdzę. Zajrzałam zatem do środka z zamiarem przeczytania kilku stron i… odłożyłam będąc w połowie. Ale tylko po to, żeby przespać kilka godzin i rano, przy pierwszej kawie, zachłannie kontynuować lekturę.

Lowen Ashleigh zostaje zatrudniona do napisania kontynuacji bestsellerowej serii pisarki Verity Crawford, która po wypadku samochodowym została sparaliżowana. Jej mąż, Jeremy, zaprasza Lowen do posiadłości Crawfordów, aby kobieta mogła zapoznać się z materiałami spisanymi przez Verity przed wypadkiem. W gabinecie pisarki Lowen trafia na niepublikowany dotąd manuskrypt będący autobiografią Verity. Tekst zawiera szokujące wyjaśnienia dotyczące tragicznej śmierci córek Crawfordów. Lowen zagłębiając się w wyznania Verity, coraz bardziej jej nienawidzi, a także niebezpiecznie zbliża się do jej męża…

Przyzwoity thriller psychologiczny


Hoover posłużyła się najbardziej ogranym schematem, jaki można spotkać dosłownie w co drugim thrillerze. Ona, on i ona. On kocha jedną, ale z jakiegoś powodu zbliża się do drugiej. Ona początkowo się opiera, ale i tak wszyscy wiedzą, że ulegnie. A wtedy do gry dołączy ta pierwsza… Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale sądzę, że każdy, kto przeczytał choć jedną tego typu powieść, będzie wiedział, o co chodzi. Do tego dorzućmy kilka mrocznych tajemnic i mamy gotowy thriller. Normalnie kręciłabym nosem i pewnie nawet nie doczytałabym takiej powieści do końca. Tymczasem Hoover udało się skutecznie przykuć moją uwagę aż do ostatniej strony.

Jak? W bardzo prosty sposób: nawet po skończeniu tej książki nie jestem pewna, co było prawdą, a co kłamstwem. I choć fabularnie mogłabym się do wielu rzeczy przyczepić, to przyznaję, że była to naprawdę przyjemna lektura. Taka w stylu filmu sensacyjnego, który ma zapewniać rozrywkę, a nie być majstersztykiem logiki i prawdopodobieństwa.

Jeśli zatem planujecie sięgnąć po tę powieść, nie oczekujcie od niej niczego więcej, niż właśnie rozrywki, a wtedy będziecie ją pochłaniać z przyjemnością.

Moja ocena: 👍👍👍👍/5

Tytuł: Coraz większy mrok
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 320
Data wydania: 19 czerwca 2019


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu:


Popularne posty z tego bloga

#78 Wojciech Chmielarz - Rana

Rok temu Wojciech Chmielarz popełnił „Żmijowisko”. Książkę nieco nieopatrznie określoną mianem thrillera, którym w rzeczywistości nie była. Powieść, którą można raczej sklasyfikować jako literaturę obyczajową z wątkiem kryminalnym. Choć książka niewątpliwie była sukcesem Chmielarza, wielu czytelnikom nie przypadła do gustu. Podejrzewam, że czytelnicy nastawieni na thriller mogli być po prostu rozczarowani, że owego thrillera nie otrzymali. W recenzjach można się natknąć na rożnego typu zarzuty wobec „Żmijowiska”, w tym na zbyt rozbudowane tło obyczajowe i bardzo dokładnie rozwiniętą psychologię bohaterów (sic!). Przyznaję, że mnie tym właśnie Chmielarz ujął, bowiem od literatury oczekuję czegoś więcej, niż „zabił, uciekł, złapali go”. „Żmijowisko” zmuszało do myślenia, do wczucia się w emocje bohaterów i zagłębienia się w skomplikowane relacje między nimi. Ale! Nie wszystkim każda książka musi się spodobać i jestem przekonana, że podobnie będzie z „Raną”. Jeśli więc nie podobało Wam s…

[Festiwal Kryminału Granda 2018] Moi idole nie są tacy, jak wasi idole.

Każdy z nas marzy o spotkaniu swojego idola. Kiedy byłam dzieciakiem, śniłam o spotkaniu swoich ulubionych autorów. Do dzisiaj ubolewam nad tym, że nigdy nie było mi dane spotkać Joanny Chmielewskiej, chociaż wiem, że byłam za młoda, żeby takie spotkanie niosło ze sobą coś więcej niż: „uwielbiam Pani książki!”. 
Dzisiaj mamy nieco inne czasy - zarówno pod względem sytuacji ekonomicznej, jak i transportu, a także kontaktu z pisarzami. Nie trzeba wysyłać listów do wydawnictwa, żeby coś powiedzieć ulubionemu autorowi. Dziś wystarczy włączyć Instagram czy Facebooka i wysłać wiadomość bezpośrednio do niego. I choć jest to już dużo, to nadal pozostaje pewien niedosyt. I zapewne dlatego właśnie ogromną popularnością cieszą się spotkania autorskie i wszelkiego rodzaju targi czy festiwale książkowe. Bo można być bliżej, zobaczyć człowieka ze zdjęcia z tylnej okładki na żywo, posłuchać go, a nawet zamienić z nim kilka słów. I choć na tego rodzaju zgromadzeniach zaopatrujemy się zwykle w ogromną …

[Głośno myślę...] Jak zarabiać na Instagramie... na naiwnych.

Na początek wyznanie:
Jestem uzależniona od Instagrama. 
Spędzam w aplikacji kilka godzin dziennie, przeglądając obrazki - w większości ładniejsze niźli brzydsze, bo algorytm już się nauczył mniej więcej, co mi się podoba. Lubię to. Jestem estetką i oglądanie ładnych rzeczy sprawia mi po prostu przyjemność.

Ale nie, nie będę pisać o tym, że internety przejęły świat i że warto wyjść czasem „do ludzi”, bo każdy mądry człowiek wie, że rzeczywistość jest lepsza, niż wirtualne i pozowane układanki. A jak nie wie i wierzy w to, że u każdego w domu zawsze jest czysto, wszyscy są zawsze na najlepszych wakacjach życia, a pieniądze same wpadają do portfela, to powinien poszukać pomocy, bo - nie daj Bóg - wpadnie w kompleksy i odechce mu się żyć.
Czy warto kupić ebook o tym, jak prowadzić konto na Instagramie?
Ja właśnie między innymi o tych pieniądzach tu chciałam. I o tym, jak w dzisiejszych czasach łatwo zarobić górę hajsu na naiwnych, którym się wydaje, że jak przeczytają ebooka jakiejś Kasi, Dże…