Przejdź do głównej zawartości

#81 Jarosław Czechowicz - Toksyczność

Małgorzata Gogut
Ile nieszczęść może spaść na jedną osobę? Jarosław Czechowicz pokazuje, że nie ma limitu. Że niezależnie od tego, ile zła spotkało człowieka - na własne życzenie lub nie, nie będzie magicznego momentu, w którym nagle wszystko, jakby w ramach wynagrodzenia za wcześniejsze krzywdy, zacznie się pięknie układać. Zamiast tego Czechowicz ukazuje, jak rodzi się toksyczność i pozostaje w życiu jednostki do samego końca, w międzyczasie sprawiając, że ona sama staje się toksyczna. 

Jarosław Czechowicz - Toksyczność


Bohaterką „Toksyczności” jest Janina i z jej perspektywy poznajemy opowieść o nieodłącznym towarzyszu jej życia. O wrogu, którego się panicznie bała, a który stał się jej najlepszym przyjacielem i pozwalał przetrwać trudne chwile. Alkohol, bo o nim mowa, grał pierwsze skrzypce od najmłodszych lat jej życia. Początkowo wlewany w gardło ojca, a następnie, już w dorosłym życiu, w jej własne. Magiczna mikstura wypleniająca wszystkie troski i pozwalająca na zapomnienie o nędznym, biednym życiu. O samobójstwie męża, o niechcianych dzieciach, a także o tym, że rano trzeba wstać i żyć. 

Przyznam, że cała ta historia budzi we mnie wstręt. Jest to podyktowane oczywiście subiektywnymi opiniami, jakie mam o osobach borykających się z problemem alkoholowym. W związku z tym ciężko mi się czytało opowieść o biednej, niewykształconej kobiecie z małego miasteczka, która za sprawą własnej głupoty i braku odpowiedzialności wpada w nałóg. Przyjaźń z butelką pełną łagodzących trud żywota procentów i pójście w ślady znienawidzonego ojca są wynikiem własnego nieprzymuszonego wyboru. Nasza bohaterka niby próbuje się wyrwać ze szponów nałogu, ale marne ma na to szanse, bo zwyczajnie lubi odpływać w niebyt za sprawą kilku głębszych. Zaniedbuje przy tym oczywiście wszystko i wszystkich, łącznie ze swoimi dziećmi…

Niedaleko pada jabłko...


Znany mi jest syndrom DDA (Dorosłych Dzieci Alkoholików) i zdaję sobie sprawę z tego, że człowiekowi wychowanemu w toksycznym środowisku może być psychicznie trudniej. Że brak właściwych wzorców w dzieciństwie i okresie dojrzewania ciągnie się za człowiekiem przez całe życie. Ale sięgnięcie po butelkę to wybór. Tym bardziej dziwny, że widziało się i doświadczyło na własnej skórze skutki jego działania. Odnoszę wrażenie, że celem tej opowieści było pokazanie, że niedaleko pada przysłowiowe jabłko i że człowiek wyrastający w patologicznych warunkach jest niejako predestynowany, by w tej patologii przeżyć całe swoje życie. 

„Toksyczność” nie jest opowieścią o walce z nałogiem, o tym, że determinacja i silna wola, choć czasem podupadają, ostatecznie pozwolą się ze wszystkim uporać. To jest studium uzależnienia człowieka, który z tego pijaństwa wcale wyjść nie chce, a próbuje jedynie dlatego, że takie są społeczne oczekiwania wobec niego. 

Linearność i przewidywalność losu głównej bohaterki może sprawić, że czytelnik po lekturze zada sobie pytanie: „i po co to było?”. W storytellingu istnieje coś takiego, jak „punkty zwrotne”, czyli momenty, w których fabuła zaskakuje czytelnika. Tutaj tego nie uświadczymy. Chyba że by za taki punkt wziąć kolejne niepowodzenie w życiu głównej bohaterki, które sprawia, że ta zagląda do butelki. Moglibyśmy tak zrobić, gdybyśmy z monologu, jakim właściwie jest cała ta książka, nie wyczytali pomiędzy wierszami, a miejscami nawet dosłownie, że ona zwyczajnie to lubi… Konsekwencją tego jest brak poczucia sensu opowiedzenia tej historii. 

Mam zastrzeżenia co do drugiej części książki, w której po zakończeniu opowieści Janki, głos zostaje oddany pozostałym bohaterom książki, którzy opisują to, jaki wpływ na nich czy na ich bliskich miał alkoholizm Janki. Według mnie było to zbędne i nadało powieści fabularnej kształtu reportażu, co sprawiło, że zostałam wybita z rytmu i przez te ostatnie strony zwyczajnie się nudziłam. Autor odebrał mi też przyjemność samodzielnej refleksji, która zwyczajnie rozpłynęła się w niebycie w momencie, w którym dostałam serię krótkich wypowiedzi pozostałych bohaterów życia Janiny.

Punkty za styl


Ale! Proszę Państwa, ten styl! „Toksyczność” bardzo mocno kojarzy mi się z „Gnojem” Kuczoka - książką, którą czytałam kilkanaście lat temu, a styl autora pamiętam tak dobrze, jakbym tę książkę czytała wczoraj. I u Czechowicza jest podobnie. Chociaż sama historia może nieco odrzucać, to jest naprawdę dobrze napisana. Ale choć w moim świecie to pięćdziesiąt procent ostatecznej oceny książki, to niestety więcej jestem w stanie wymienić jej wad.

Jeśli jednak kolejna powieść Czechowicza będzie mieć w sobie choć odrobinę tej szczerości, autentyczności i braku warstwy moralizatorskiej, którą otrzymałam w „Toksyczności”, będę Autorowi gratulować. Gra na emocjach czytelnika jest kluczem do sukcesu, a tego na kartach tej powieści nie zabrakło. Oby tylko kolejna była o czymś, bo ta niestety - dla osób, których jej tematyka osobiście nie dotyka - jest trochę o niczym. 


Moja ocena: 👍👍👍/5

Tytuł: Toksyczność
Autor: Jarosław Czechowicz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 256
Data wydania: 23 kwietnia 2019

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Autorowi i Wydawnictwu:


Popularne posty z tego bloga

#78 Wojciech Chmielarz - Rana

Rok temu Wojciech Chmielarz popełnił „Żmijowisko”. Książkę nieco nieopatrznie określoną mianem thrillera, którym w rzeczywistości nie była. Powieść, którą można raczej sklasyfikować jako literaturę obyczajową z wątkiem kryminalnym. Choć książka niewątpliwie była sukcesem Chmielarza, wielu czytelnikom nie przypadła do gustu. Podejrzewam, że czytelnicy nastawieni na thriller mogli być po prostu rozczarowani, że owego thrillera nie otrzymali. W recenzjach można się natknąć na rożnego typu zarzuty wobec „Żmijowiska”, w tym na zbyt rozbudowane tło obyczajowe i bardzo dokładnie rozwiniętą psychologię bohaterów (sic!). Przyznaję, że mnie tym właśnie Chmielarz ujął, bowiem od literatury oczekuję czegoś więcej, niż „zabił, uciekł, złapali go”. „Żmijowisko” zmuszało do myślenia, do wczucia się w emocje bohaterów i zagłębienia się w skomplikowane relacje między nimi. Ale! Nie wszystkim każda książka musi się spodobać i jestem przekonana, że podobnie będzie z „Raną”. Jeśli więc nie podobało Wam s…

[Festiwal Kryminału Granda 2018] Moi idole nie są tacy, jak wasi idole.

Każdy z nas marzy o spotkaniu swojego idola. Kiedy byłam dzieciakiem, śniłam o spotkaniu swoich ulubionych autorów. Do dzisiaj ubolewam nad tym, że nigdy nie było mi dane spotkać Joanny Chmielewskiej, chociaż wiem, że byłam za młoda, żeby takie spotkanie niosło ze sobą coś więcej niż: „uwielbiam Pani książki!”. 
Dzisiaj mamy nieco inne czasy - zarówno pod względem sytuacji ekonomicznej, jak i transportu, a także kontaktu z pisarzami. Nie trzeba wysyłać listów do wydawnictwa, żeby coś powiedzieć ulubionemu autorowi. Dziś wystarczy włączyć Instagram czy Facebooka i wysłać wiadomość bezpośrednio do niego. I choć jest to już dużo, to nadal pozostaje pewien niedosyt. I zapewne dlatego właśnie ogromną popularnością cieszą się spotkania autorskie i wszelkiego rodzaju targi czy festiwale książkowe. Bo można być bliżej, zobaczyć człowieka ze zdjęcia z tylnej okładki na żywo, posłuchać go, a nawet zamienić z nim kilka słów. I choć na tego rodzaju zgromadzeniach zaopatrujemy się zwykle w ogromną …

[Głośno myślę...] Jak zarabiać na Instagramie... na naiwnych.

Na początek wyznanie:
Jestem uzależniona od Instagrama. 
Spędzam w aplikacji kilka godzin dziennie, przeglądając obrazki - w większości ładniejsze niźli brzydsze, bo algorytm już się nauczył mniej więcej, co mi się podoba. Lubię to. Jestem estetką i oglądanie ładnych rzeczy sprawia mi po prostu przyjemność.

Ale nie, nie będę pisać o tym, że internety przejęły świat i że warto wyjść czasem „do ludzi”, bo każdy mądry człowiek wie, że rzeczywistość jest lepsza, niż wirtualne i pozowane układanki. A jak nie wie i wierzy w to, że u każdego w domu zawsze jest czysto, wszyscy są zawsze na najlepszych wakacjach życia, a pieniądze same wpadają do portfela, to powinien poszukać pomocy, bo - nie daj Bóg - wpadnie w kompleksy i odechce mu się żyć.
Czy warto kupić ebook o tym, jak prowadzić konto na Instagramie?
Ja właśnie między innymi o tych pieniądzach tu chciałam. I o tym, jak w dzisiejszych czasach łatwo zarobić górę hajsu na naiwnych, którym się wydaje, że jak przeczytają ebooka jakiejś Kasi, Dże…